biuro@fidom.pl    |    Przemysław Fiałkowski +48 516 172 575 pol-ang    |    Bartłomiej Domowicz +48 516 172 765

Za pan brat z sąsiadem

Relacje międzysąsiedzkie bywają trudne i prawie każdy doświadczył sytuacji konfliktowych. Wiedzą o tym przede wszystkim mieszkańcy dużych osiedli.

Choć w dzisiejszych czasach pamiętne sceny z ,Samych swoich" raczej śmieszą, niż są naszą rzeczywistością (przynajmniej w miastach), nie brakuje przypadków, kiedy trzeba prosić o zachowanie ciszy nocnej, uspokojenie psa czy uważniejszą opiekę nad rozrabiającymi dziećmi. Odrębną kwestią pozostaje stopień zażyłości i interakcje, w jakie wchodzimy ze swoimi sąsiadami. Nawiązywanie bliższych znajomości z obcym zza ściany często sprawia trudność ze względu na dużą dozę nieufności. Kontakty ograniczamy do codziennego "dzień dobry". Nie dziwi więc, że trudne może okazać się też odszukanie w pamięci sytuacji, gdy sąsiad przyszedł pożyczyć od nas sól.

Pod wspólnym dachem
O to jak tak naprawdę wyglądają realcje międzysąsiedzkie w dzisiejszych czasach, zapytaliśmy czytelników w portalu KRN.pl w cyku sond poświęconych temu tematowi.

To, w jakim stopniu ufamy osobom, które współdzielą z nami określoną przestrzeń, zależy od wielu czynników. Czasami bezpodstawnie patrzymy podejrzliwym okiem na naszego sąsiada, bo opieramy się na stereotypach. Ciekawym zjawiskiem jest sytuacja, w której nie darzymy zaufaniem grupy, ale poszczególne osoby wchodzące w jej skład oceniamy zupełnie inaczej.
Korzystanie z części wspólnych stanowi kwestię, która najlepiej oddaje te zależności. W pytaniu:czy zostawiłbyś swój rower/wózek we wspólnej wózkowni/rowerowni?, ponad 38 proc. glosujących udzieliło odpowiedzi negatywnej, Odsetek nieufnych respondentów jest dość wysoki, trzeba pamiętać, że zawsze istnieje prawdopodobieństwo pojawienia się na naszym terenie kogoś obcego, kto nie powinien się tam znaleźć, a to stanowi zagrożenie dla naszego mienia. Odrębnym aspektem sąsiedzkich relacji są uciążliwości, jakie niekiedy musimy znosić ze strony sąsiadów, choć nie zawsze wynikają one ze złośliwości. Nocne imprezy, głośna muzyka i ciągły hałas to nieprzyjemności z jakimi muszą zmagać się głownie sąsiedzi studentów bądź osoby mieszkające w pobliżu miejsc o charakterze rozrywkowym. Ale zdarzają się również sytuacje, na które trudno nam zareagować. Bo jeśli pupil za ściana co jakiś czas budzi nas swoim skowytem lub głośnym szczekaniem, nie wiele możemy zdziałać. Czy z tym problemem zetknęli się czytelnicy portalu KRN pl? Blisko 48 proc. przeszkadza pies sąsiada a ponad 10 proc. twierdzi, ze trudno to ocenić.

Nie taki sąsiad straszny, jak go malują?
Sąsiad to nie tylko uciążliwości Wielu z nas jednak ceni sobie towarzystwo zza ściany i nie brakuje przykładów międzysąsiedzkiej przyjaźni. Nie można też powiedzieć, że sąsiadowi nie warto ufać. Przecież kolega czy koleżanka mieszkający obok, w wielu sytuacjach mogą okazać się pomocni. Przeprowadzone badanie pokazało, że w tym zakresie wcale nie jest tak źle, jakby się mogło wydawać. Zadaliśmy pytanie o pożyczenie przysłowiowego cukru. Jak się okazuje, ponad 65 proc odpowiadających byłaby skora do odwiedzin sąsiada w tym celu. Chwili na zastanowienie potrzebowałoby ok. 13 proc respondentów, natomiast 21,7 proc. by się na to nie zdecydowało.

Pożyczenie cukru to dość prozaiczna sprawa i nie wymaga nieograniczonego zaufania. Inaczej, kiedy chodzi o poważniejsze kwestie, tj, pozostawienie mieszkania pod okiem sąsiada na czas naszej nieobecności. Co ciekawe, poprosić o taka przysługę mogłoby aż blisko 67 proc.respondentów.
Przyglądając się relacjom, jakie łączą osoby mieszkające w nowoczesnych inwestycjach, i porównując je z opowieściami sąsiadów z lokali z tzw.wielkiej płyty, na pewno dostrzeglibyśmy sporo różnic.

 

Źródło: Rynek Nieruchomości Krakowskich Nr 02/2019